Bikepacking — zacznijmy to jeszcze raz…

W tym roku wyjazdy weekendowe poległy. Zakładałem, że z początkiem czerwca będę miał za sobą pierwszy nocleg w lesie, a tymczasem dobrze będzie jeśli zbiorę się na kolejny rok. Tak zupełnie rąk nie załamuję, jakieś postępy są — o ile w zeszłym sezonie zżymałem się na wietrzne dni (25km/h), to w tym roku właśnie takie otwarcie ustawiło mnie inaczej (pomogła mi w tym wydatnie książka „Urodzeni biegacze” Christophera McDougalla, którą gorąco polecam).

Zamiast traktować to jako przeciwność losu spojrzałem na wiatr jako na okazję do zaprawy. Dwa porywiste miesiące dalej i kiedy przyszedł dzień z 13km/h przejechałem 170km niejako z rozpędu. Z kontuzją stopy. I dodatkowymi 3kg testując nowe koszyki. Dopiero popołudniowy skwar mnie dopadł.

(więcej…)

Reklamy

Ritchey Comp VentureMax vs. Pro Discover Big Flare

Z perspektywy tego porównania bardzo pożytecznym zbiegiem okoliczności były same wietrzne (~20km/h) dni na rozpoczęcie sezonu. O tym dokładniej za chwilę, zacznijmy od prezentacji dzisiejszych zawodników. To kierownice na pułapie 150zł, pierwszego kupiłem Ritchey’a, a później postanowiłem zaryzykować i posmakować jak się jeździ na rozgięciu 30°, więc kupiłem Discovera.

(więcej…)

Atlas drogowy w służbie rowerzysty

Do nawigacji prawie non-stop korzystam z telefonu, OsmAnda i własnego TrackRadaru, ale „prawie” tłumaczy się na zabieranie ze sobą papierowej mapy. Po co mi ona, skoro telefon działa? Do strategicznego rzutu okiem przy nagłej zmianie trasy — np. kiedy drogi okazały się łachami piachu i muszę znaleźć jakiś przytomny kierunek objazdu. Kiedy w skali makro podejmę decyzję wracam do telefonu.

(więcej…)

Czapki: Castelli A/C vs. Buff Pack

No może nie taka pełna „kontra”, bo czapki nie konkurowały między sobą, a z daszkiem od kasku. Daszek w kasku zaczął mi przeszkadzać po obejrzeniu podsumowania wypadku Tobiasa — żeby jeszcze producenci kasków trochę myśleli i budowali daszki, aby te odpadały do góry w razie uderzenia, ale gdzie tam… W moim Specu daszek jest dosłownie przyśrubowany do korpusu.

(więcej…)

Być jak Jerzy Urban

Nie jestem niestety w stanie wyszukać dokładnej wypowiedzi, ani podać kiedy miała miejsce, ale gdzieś w mrocznych początkach III RP usłyszałem bodajże w radio p.Jerzego Urbana, który wyznał, iż nie daje pieniędzy potrzebującym. „Proszą mnie jakieś dziewczyny o pieniądze na wyjazd do Paryża, a to znowu jest zbiórka na jakiegoś dzieciaka co umiera i potrzeba na operację. Tu trudno wybrać komu dać, a ja płacę wszystkie podatki, niech minister rozstrzyga”. Ówcześnie nie mogłem odmówić temu wywodowi pewnej przewrotnej logiki, ale iść w ślady p.Urbana nie zamierzałem.

(więcej…)

Przerzutki: zdążyć przed wyrokiem

Niewesołe trendy w napędzie rowerowym nie są żadną nowością, ale tak czy inaczej ciężko słuchać jak bardzo passé jest napęd trzyrzędowy, a tak właściwie i dwurzędowy jest zawalidrogą — jedynie napęd z jednym blatem ma przed sobą świetlaną przyszłość. A to dlatego, gdyż (cytuję z pamięci) „byłem w Alpach i uwierzcie mi, z napędem 1x da się jeździć”. Że też sami rowerzyści dają sobie wciskać ten kit, hmm… z wiadrem na głowie także „da się jeździć”.

(więcej…)

100 lat – gę, gę, gę…

Autentycznie nie mogę zdzierżyć tego zachłystywania się wolnością, niepodległością, byciem „jedną biało-czerwoną rodziną”. Trawestując stary dowcip, wolałbym się nazywać Dupa niż mieć w rodzinie jakichś Rostowskich, Sikorskich czy Szydło. Oczywiście ta narodowa euforia jest podgrzewana nie bez przyczyny — nigdy tak dobrze się nie kradnie, jak za przyzwoleniem okradanego.

(więcej…)