Bikepacking 3… 2… 5…

Wygląda na to, że moja droga do bikepackingu jest nad wyraz długa i wyboista — kompletowanie toreb idzie jak po grudzie, więc w tym roku przykrawam swoje plany do wyjazdów 2 i 2.5-dniowych, a jeśli uda się zmieścić dłuższe, to tylko się ucieszę. Lato mam już obstawione urlopami jak dobre ciasto rodzynkami…

(więcej…)

Nowy system na nowy rok

Nie cierpię aktualizacji programów, a już szczególnie systemów operacyjnych — mały figiel i można stracić i narzędzie pracy i tydzień z życia. Ale cóż… mus, bo po pięciu latach to czas najwyższy. W pierwszym rzucie postawiłem co prawda openSUSE 15.1, ale zdałem sobie sprawę, iż za kolejne kilka lat historia znowu się powtórzy i ponownie będę cały nieszczęśliwy. Poprawiłem więc instalację na Tumbleweeda z celowym wystrzeganiem się aktualizacji i choć jeszcze nie ustawiłem wszystkiego po staremu, to obyło się bez strat. Uff…

(więcej…)

Spieszmy się cieszyć latem…

… no niestety, odeszło. Po tym sezonie, mimo, że trochę kilometrów nakręciłem, czuję ogromny niedosyt — z planowanych wyjazdów weekendowych zdołałem raptem wyjechać raz i kiedy to piszę nadal nie skompletowałem osprzętu jaki miałem i mam na celowniku. Na pewno ten sezon nauczył mnie wykorzystywania dogodnego czasu ile tylko wlezie, bo długi dzień wiecznie czekać nie będzie.

(więcej…)

Dyktatura pasożytów

Można naprawdę się zastanawiać po jakie licho agent Bolek samodzielnie obalał komunizm, skoro po latach okazuje się, że ustrój był całkiem w porządku, a tow. Gierek był szczerym polskim patriotą. Chyba tylko dwie rzeczy wypaczały słuszne idee — pałki ZOMO i szarych obywateli za mordę trzymali niewłaściwi ludzie. Teraz trzymają namaszczeni przez papieża polskiej radiofonii, ergo właściwi, no a po ZOMO został tylko wspomnień czar i obite nerki.

(więcej…)

Ucieczka z raju

Najpierw o sukcesach — Polska to kraj sprawiedliwości społecznej, w którym zwłaszcza od czterech lat żyje się coraz dostatniej ludowi niepracującemu miast i wsi. Z umiejętnie rozkradanych pieniędzy udało się zaspokoić nawet i świnie — co za czyn chwalebny i miły swym bóstwom uznał papież polskiej radiofonii. Słowem, „zawrót głowy od sukcesów” a nawet jeszcze nie rozstrzeliwujemy kułaków.

(więcej…)

Gotów na bikepacking?

Chyba tak, choć 2019 mnie nie rozpieszcza… Każdego tygodnia coś się musi stać, jak nie atak strzyżaków, to wyciek wody. Przedwczoraj, 15 sierpnia, wybrałem się na ostatni test przygotowawczy, humor dopisuje, ani za gorąco, ani za chłodno, czyste niebo, troki podociągane i tylko GPS przez ponad godzinę decydował się, czy łapać sygnał, czy nie…

(więcej…)

Bikepacking — zacznijmy to jeszcze raz…

W tym roku wyjazdy weekendowe poległy. Zakładałem, że z początkiem czerwca będę miał za sobą pierwszy nocleg w lesie, a tymczasem dobrze będzie jeśli zbiorę się na kolejny rok. Tak zupełnie rąk nie załamuję, jakieś postępy są — o ile w zeszłym sezonie zżymałem się na wietrzne dni (25km/h), to w tym roku właśnie takie otwarcie ustawiło mnie inaczej (pomogła mi w tym wydatnie książka „Urodzeni biegacze” Christophera McDougalla, którą gorąco polecam).

(więcej…)